Tytuł: We have a problem with love.
Autorka: @Marika_Staszek
Połączenie:Harry Styles + Louis Tomlinson = Larry
Gatunek: erotyk , smutny
Opis: Harry i Louis mają tajemnicę. Na początku ich
układu obiecali sobie , że się w sobie nie zakochają ,a co się stanie
gdy jeden z nich złamie dane słowa. ? Czy to wszystko ma prawo skończyć
się dobrze. ?
Informacja: AU - One Direction nie istnieje.
Ostrzeżenie: Przewiduję sceny +18 - czytasz na własną odpowiedzialność!
Od Autorki: No i proszę bardzo kolejny dzień kolejny
one-shot. Tym razem mamy mojego ulubionego , ukochanego Larry’ego. Ten
jest trochę któtszy od poprzedniego. Mam nadzieję , że wam się spodoba ,
ponieważ to mój pierwszy “smutny” imagin. Przepraszam z błędy.
Enjoy. !
* * *
Dwa nagie ciała , splątane w miłosny uścisku. W pokoju dało się
słyszeć ich zmieszane krzyki i liczne przekleństwa. Na oknie pojawiła
się para i kropelki wody. W pokoju było gorąco i dało się wyczuć
napięcie seksualne pomiędzy dwoma chłopakami. Louis siedział okrakiem na
Harry’m i pocierał swoim nagim członkiem o członka loczka uwięzionego w
zaciaśnych bokserkach. Rozpalone ręce zielonookiego błądziły po plecach
i pośladkach starszego kolegi. Ściskał je raz po raz na co Lou reagował
głośnym jękiem. Obaj byli bardzo rozpaleni. Harry przekręcił Louis’a na
plecy i usiadł między nogami przyjaciela. Zaczął składać mokre
pocałunki na jego klatce piersiowej. Schodził coraz niżej przygryzając
jego skórę w niektórych miejscach. Zassał skórę na jego miednicy
zostawiając tam czerwony ślad. Zbliżył usta do główki jego członka i
pocałował go. Lou zadrżał. Zassał czubek jego kolegi , a później
przejechał językiem po całej jego długości. Szatyn odpowiedział na to
głośnym jękiem. Harry znów zbliżył usta do jego członka i zassał główkę.
Chłopak sykną i zacisną drobne pięści na pościeli. Loczek zaczął
poruszać głową w górę i w dół. Ciało szatyna przechodził dreszcz za
każdym razem kiedy jego członek znikał cały w zaróżowionych i
opuchniętych ustach przyjaciela. Zielonooki trzymał biodra Lou by nie
wypychał ich do przodu. Po kilku chwilach członek szatyna niebezpiecznie
zadrżał , a jego ciało wygięło się w łuk. W momencie kiedy małe dłonie
ścisnęły w pięściach pościel usta Harry’ego wypełniła lepka ciecz.
Chłopak odsunął się od Lou i połkną to co mu zaoferował przyjaciel.
Oblizał zadziornie usta i opadł obok szatyna. Ten pocałował go w usta
siadając na nim okrakiem. Zbliżył palce do wejścia loczka i zagłębił w
nim jeden z nich. Poruszał nim szybko po czym dołączył drugi. Kiedy ich
języki ze sobą walczyły , a Harry jęczał w usta szatyna ten zbliżył
swojego penisa do jego wejścia wyjmując palce. Lou oderwał usta od
malinowych ust Harry’ego jednocześnie w niego wchodząc. Loczek na ten
ruch wygiął się w łuk , a na jego twarzy pojawił się delikatny grymas z
ust wyleciała wiązanka przekleństw. Louis zaczął poruszać się w nim.
Zielonooki zarzucił nagi na plecy szatyna by mogli być jeszcze bliżej
siebie. W pokoju było coraz cieplej i co chwilę dało się słyszeć różne
jęki , przekleństwa złączone w jedną całość. Byli coraz bliżej końca.
Lou złapał członka Harry’ego w rękę i zaczął poruszać nim w górę i w
dół. Szatyn pchnął jeszcze kilka razy. Doszli w tym samym momencie ze
swoimi imionami na ustach. Niebieskooki opadł obok loczka i starał się
uspokoić oddech. Harry wtulił się w bok Louisa i odpłyną w krainę
Morfeusza.
***
Obudziłem się rano. Jak zawsze sam. Znów go nie było. Poszedł do
niej. Spędził ze mną noc , a nad ranem wrócił do niej. Kolejny raz ,
kolejny raz złamał mi serce. Ja tego nie wytrzymuję. Czuję się jak jego
zabawka , zawsze na jedną noc. Kiedy powiedziałem mu , że pomimo naszej
obietnicy zakochałem się w nim zrobił się dziwny i chyba dlatego uciekał
nad ranem. On w pewien sposób wykorzystuje fakt , że go kocham.
Zwlekłem się z łóżka i poszedłem do kuchni. Wstawiłem wodę na
herbatę. Nie miałem ochoty nic jeść , a powinienem bo od jakiegoś czasu
jem bardzo mało. Wróciłem do sypialni i założyłem bokserki. Kiedy znów
znalazłem się w kuchni zalałem torebkę w kubku wrzątkiem i usiadłem na
fotelu. Pogoda za oknem była typowo londyńska. Mgła , deszcz , ciemne
chmury i wiatr. To wcale nie poprawiło mi humoru.
***
Kolejna noc z nim i kolejny poranek. Nie mogę tak dalej żyć , muszę coś zmienić.
**
Widziałem go dziś … z nią. Szli razem za ręce. On uśmiechnięty , a
ona zachwycona jego obecnością. Wyglądają na bardzo szczęśliwych , a
ja. ? Jak cień człowieka. Nie mogę przestać myśleć o tym , że usta
Louis’a nie są całowane tylko przeze mnie , a jego ciało dotykane tylko
przez moje dłonie. Chcę mieć go dla siebie , blisko siebie.
***
Spojrzałem na dziewczynę która stała obok mnie pod daszkiem jakiejś
witryny sklepowej. Padał deszcz. Eleanor wyglądała pięknie z wilgotnymi
włosami. Jej śmiech sprawia , że moje serce bije szybciej. Podobnie mam
przy Harry’m. Nigdy nie sądziłem , że jestem biseksualny , ale nie da
się inaczej wyjaśnić mojej miłości do El i Hazzy na raz. Nie mogę przez
całe życie zdradzać Eleanor , a loczkowi łamać serca z każdym porankiem
po wspólnie spędzonej nocy.
Brunetka spojrzała uśmiechnięta na mnie , a ja pocałowałem ją w usta. Smakowała kawą nie tak jak Harry świeżymi malinami.
Popatrzyłem na ludzi uciekających przed deszczem. Stał tam … pomimo
deszczu i odległości między nami widziałem łzy w jego oczach. Widzę , że
go ranię. Patrzyliśmy się na siebie do puki El nie pociągnęła mnie za
rękę.
- Lou coś się stało. ?- zapytała zmartwiona.
- Nie kochanie wszystko w porządku , nie musisz się przejmować. - pocałowała mnie w policzek i wtuliła się w moje ramię.
Spojrzałem w stronę gdzie jeszcze przed chwilą stał Harry. Nie było go już tam.
- Lou , Kocham Cię.
***
Siedziałem w salonie z trójką moich przyjaciół. Niall , Zayn i Liam patrzyli w skupieniu na mnie.
- Chłopaki … wyjeżdżam.
- Ale Harry dlaczego. ? - zapytał mnie blondyn.
- Popełniłem tu wiele błędów. Chcę zapomnieć , ale nie martwcie się
nie zapomnę o was. Będę pisał , dzwonił , będziemy rozmawiać razem przez
skype’a. Od czasu do czasu będę was odwiedzał.
- Harry , a gdzie jedziesz. ? - spytał zawsze zmartwiony Li.
- Przykro mi , ale nie chcę nikomu zdradzać gdzie jadę. Proszę nie
bierzcie tego do siebie. Chcę być sam. Może kiedyś wrócę , ale muszę
wszystko przemyśleć. Kocham was chłopaki.
Po tych słowach wszyscy się przytuliliśmy. Trwaliśmy w tym grupowym uścisku kilka jeśli nie kilkanaście minut.
***
2 dni później Harry zegnał się z Zayn’em , Liam’em i Niall’em na lotnisku.
- Harry jesteś pewien. ? - zapytał się zatroskany blondyn.
- Tak Niall. Jestem pewien.
Loczek przytulił się z każdym po kolei. Kiedy już chciał odchodzić usłyszał głos Lou.
- Harry. ! Harry. ! Nie wyjeżdżaj , proszę. - brunet rzucił się na chłopaka powodują , ze rączka walizki wypadła mu z dłoni.
- Lou co ty tu …
- Gdyby nie Liam nawet bym nie wiedział , ze wyjeżdżasz.
Harry spojrzał na Li który przeprosił go niemo. prosił ich aby nie
mówili nikomu o jego wyjeździe , prosił aby to zostało pomiędzy nimi.
Loczek mocno przytuliła Louisa , a ten zatopił twarz w jego czekoladowych lokach zaciągając się ich słodkim zapachem.
- Harry , proszę nie opuszczaj mnie , daj mi jeszcze jedną szansę. Proszę. - wyszeptał mu prostu do ucha.
- Lou kocham Cię , ale już postanowiłem.
- Harry ja … ja też Cię kocham.
Loczek pocałował czule przyjaciela. Pocałunek ten nie był jak te dotychczas. Był pełen miłości , był pożegnaniem.
- Kocham Cię Lou , nie zapomnij o tym. Nie zapomnij o mnie.
Po tych słowach Harry odsuną się od bruneta ruszył na odprawę.
- Kocham Cię .. Kocham Cię Harry. - wyszeptał do siebie , a po jego policzku spłynęła łza. Łza pełna bólu i tęsknoty.

Fajnie piszesz :D Czekam na inne :)
OdpowiedzUsuń